Strona główna / Holandia / 1400 kilogramów kokainy przyczyną fali przemocy w Hadze i okolicach.

1400 kilogramów kokainy przyczyną fali przemocy w Hadze i okolicach.

Haga – Fala eksplozji, strzelanin i podpaleń, jaka w ostatnich miesiącach przetacza się przez region Hagi i okolic, ma swoje źródło w skradzionej partii kokainy o wadze 1400 kilogramów. Jak poinformowała holenderska prokuratura (OM), wszystkie te zdarzenia powiązane są z tzw. ripdealem, czyli brutalnym przejęciem narkotyków między grupami przestępczymi.

Pierwsze doniesienia o związku między przemocą a skradzioną kokainą pojawiły się już w październiku ubiegłego roku, kiedy w regionie Alphen aan den Rijn doszło do gwałtownej eskalacji konfliktów. Teraz prokuratura potwierdza, że również wiele incydentów w samej Hadze, Rijswijk i Delft miało związek z tą samą partią narkotyków.

Kradzież 1400 kilogramów kokainy

Narkotyki, o łącznej wadze 1400 kg, trafiły do Belgii – najprawdopodobniej przez port w Antwerpii. Tam zostały przechwycone przez inną grupę przestępczą i przewiezione do Holandii. W miejscowości Oud Gastel doszło do ich podziału, a część ładunku trafiła do magazynu w Ter Aar.

W nocy z 10 października kokaina przechowywana w tym magazynie również została skradziona. To wydarzenie zapoczątkowało falę przemocy, która rozlała się najpierw na Alphen aan den Rijn, a następnie na inne miasta regionu.

Strzelaniny i zastraszanie

Jednym z najbardziej szokujących wydarzeń było ostrzelanie w biały dzień dwóch domów przy ulicy Prins Hendrikstraat w centrum Alphen. Jeden z budynków należy do właściciela lokalnego sklepu monopolowego, który – jak się okazało – był też właścicielem magazynu w Ter Aar. Tego samego dnia jego pracownik został zwabiony w konkretne miejsce i tam grożono mu bronią przez dwóch napastników.

Według prokuratury właściciel magazynu jest podejrzanym w sprawie, ale na ten moment nie został aresztowany.

Przedsiębiorcy i mieszkańcy zepchnięci w środek konfliktu

Po wydarzeniach w Alphen, przemoc rozlała się na inne miejscowości – m.in. Rijnsaterwoude, Leiden i Valkenburg. Ostrzelano tam m.in. dom wspomnianego wcześniej pracownika sklepu. Obecnie wiadomo też, że aż dziewięć incydentów w Rijswijk, Hadze i Delft ma związek ze skradzioną kokainą.

Jak podaje prokuratura, przemoc początkowo skupiała się na osobach z otoczenia domniemanych zleceniodawców ripdealu z Belgii. Gdy oni sami stali się celem kolejnych ataków, konflikt przeniósł się na inne rejony. Śledczy podkreślają, że poszkodowani mieszkańcy i lokalni przedsiębiorcy nie byli bezpośrednio zaangażowani w świat przestępczy. Ich jedynym „błędem” mogły być powiązania rodzinne lub towarzyskie z osobami zamieszanymi w przemyt.

Trwa jeszcze ustalanie, czy właściciel magazynu faktycznie wiedział o tym, że w jego hali przechowywana jest kokaina.

Fala aresztowań

Dotychczas w całej sprawie zatrzymano 30 osób. Są to głównie wykonawcy oraz tzw. brokerzy – osoby zajmujące się organizowaniem ataków i pośredniczeniem w zleceniach.

Prokuratura w Hadze zaznacza, że nie prowadzi dochodzenia w sprawie pochodzenia samej partii narkotyków ani tego, kto był jej właścicielem. Śledztwo prowadzi natomiast krajowa jednostka – Landelijk Parket – która stara się ustalić, kto zlecił przewiezienie 1400 kilogramów kokainy z belgijskiego portu w Antwerpii do Holandii.

Powiadom
Powiadom o
guest

1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
trackback

[…] jako „nową formę brutalności”. Według śledczych, za tymi aktami stoją holenderskie gangi narkotykowe, które walczą o kontrolę nad lukratywnym niemieckim […]