Zobacz najnowszy odcinek na naszym kanale YouTubeBRUKSELA: 69 strzelanin i wojsko na ulicach stolicy UEObejrzyj na YouTube →
W związku z brutalnym „ripdealem” (napadem na innego dilera) w Belgii, podczas którego skradziono 1400 kg kokainy, przed sądem stanął 25-letni mężczyzna z Den Helder. Odpowiada za udział w eksplozji pod domem w Lejdzie z 16 października 2024 r.
Wybuch był częścią fali przemocy, jaka nastąpiła po kradzieży narkotyków. Podejrzany został zatrzymany podczas policyjnej kontroli – w jego samochodzie znaleziono nielegalne fajerwerki. Analiza telefonu wykazała, że kilka dni wcześniej brał udział w zamachu bombowym w Lejdzie.
Na urządzeniu znajdowały się: zdjęcie ładunku wybuchowego na tylnej kanapie, nagranie ulicy tuż przed wybuchem oraz sam moment eksplozji. W rozmowie na Snapchacie mężczyzna przyznał, że za „zlecenie” otrzymał 1500 euro.
Prokuratura uznała go za współsprawcę: dostarczył ładunek, zawiózł go pod wskazany adres i wszystko udokumentował. Według prokuratora, mężczyzna nie przejmował się brutalnością czynu – niemal od razu po wybuchu dopytywał, gdzie odebrać pieniądze i szukał kolejnych „zleceń”. Przy zatrzymaniu miał przy sobie kolejne nielegalne fajerwerki, które – jak twierdził – miał dostarczyć za 500 euro.
Choć nie brał udziału w samym „ripdeal”, prokuratura zarzuca mu, że dla pieniędzy chętnie włączał się w brutalne działania przestępcze. Jego postawa ma być niepokojącym przykładem tego, jak młodzi mężczyźni stają się wykonawcami przemocy destabilizującej społeczeństwo.
Prokuratura zażądała 42 miesięcy więzienia, z czego 14 miesięcy w zawieszeniu. Wyrok zapadnie za dwa tygodnie.
W całym śledztwie dotyczącym serii brutalnych incydentów zatrzymano dotąd 30 podejrzanych – każdy z nich odpowie osobno za swoje czyny.




