Strona główna / Holandia / Brak odszkodowania dla ofiary zamachu, bo zajmowała się przestępczym ściąganiem długów.

Brak odszkodowania dla ofiary zamachu, bo zajmowała się przestępczym ściąganiem długów.

Holenderski Fundusz Odszkodowań dla Ofiar Przemocy odmówił wypłaty świadczenia Jaemy’emu P. z Zwolle. Ponad półtora roku temu został on postrzelony przed coffeeshopem Sky High przy ulicy Van Karnebeekstraat w Zwolle. Fundusz uznał jednak, że nie należy mu się wsparcie z pieniędzy publicznych, ponieważ miał powiązania ze środowiskiem przestępczym. P. nie zgadza się z tą decyzją i w środę pozwał fundusz do sądu.

Jesienią 2023 roku sąd orzekł, że Ryance M. (40 lat) z Dalfsen oddał kilka strzałów do Jaemy’ego P. 16 września tamtego roku. P. był wcześniej członkiem lokalnego gangu narkotykowego, związanego z afgańskimi braćmi Idrisem i Abasem M. Choć został ciężko ranny, przeżył zamach. Ryance M. został skazany na 11 lat więzienia i zobowiązany do wypłaty 10 000 euro zadośćuczynienia ofierze.

Według sądu, motywem była kłótnia o 18 000 euro z handlu narkotykami. P. miał udać się z dwoma wspólnikami pod dom M., by zażądać pieniędzy. Dziesięć dni później został postrzelony. Choć nie odnaleziono broni ani bezpośrednich dowodów, sąd – opierając się na nagraniach z kamer, sylwetce sprawcy i zeznaniach świadków – uznał, że strzelcem był M.

Spór o odszkodowanie

„Postępowanie karne wciąż toczy się w drugiej instancji” – powiedziała adwokat P., Jenneke Broekhuizen. Dopóki nie zapadnie prawomocny wyrok, M. nie musi wypłacać zadośćuczynienia. „Po apelacji może jeszcze dojść do kasacji w Sądzie Najwyższym, więc całość może potrwać lata” – dodała. Dlatego domaga się, aby fundusz wypłacił jej klientowi zaliczkowo 5000 euro. „To można potem rozliczyć”.

Fundusz powołał się jednak na przepisy, które mówią, że nie przysługuje odszkodowanie, jeśli ofiara sama miała udział w zajściu. Dotyczy to m.in. osób związanych z przestępczością czy handlem narkotykami.

„Jeśli ktoś próbuje odzyskać 18 000 euro poza legalnym systemem windykacji, to wiadomo, że działa w kryminalnym środowisku” – argumentował prawnik funduszu, Yoram Pieters. Dodał, że chodziło o transakcję marihuany opłaconą fałszywymi pieniędzmi.

Sporne obrażenia

Pieters zaznaczył też, że P. tuż po zamachu sam przyznał się do udziału w lokalnej wojnie gangów, choć później zmienił wersję. Broekhuizen broniła go, mówiąc, że prokuratura uznała jego zeznania za wiarygodne. Podkreśliła też, że jej klient nie używał przemocy podczas próby odzyskania długu, a reakcja sprawcy była zupełnie nieproporcjonalna. Fundusz jednak odpowiedział, że obrażenia nie były wystarczająco poważne, by uzasadniać wypłatę odszkodowania z tytułu „skrajnej przemocy”.

Sąd dał sobie sześć tygodni na rozstrzygnięcie, czy Jaemy P. rzeczywiście działał w środowisku przestępczym. Dopiero wtedy okaże się, czy fundusz będzie musiał wypłacić mu 5000 euro.

Powiadom
Powiadom o
guest

0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments