Zobacz najnowszy odcinek na naszym kanale YouTubePrawdziwa „Strefa gangsterów”: Mafia Kinahanów.Obejrzyj na YouTube →
Stolica Unii Europejskiej zmienia swoje oblicze szybciej, niż ktokolwiek przypuszczał. Najnowsze statystyki belgijskiego urzędu (Statbel) rysują obraz miasta, które przechodzi całkowitą transformację etniczną. W grupie najmłodszych mieszkańców, osoby o „tradycyjnie” belgijskim pochodzeniu stanowią dziś margines.
Termin „wymiana populacji” często pojawia się w gorących debatach politycznych. Jednak w przypadku Brukseli przestaje być on tylko hasłem, a staje się matematycznym faktem. Dane dotyczące dzieci i młodzieży (0-17 lat) nie pozostawiają złudzeń co do kierunku, w którym zmierza ten kraj.
Zaledwie 10 procent „Belgów z Belgów”
Liczby są bezlitosne. W regionie stołecznym Brukseli, wśród osób poniżej 18. roku życia, aż 72,9% posiada korzenie pozaeuropejskie. Oznacza to, że niemal trzy czwarte dzieci pochodzi z rodzin imigranckich spoza Unii Europejskiej.
Z kolei grupa określana jako „Belgo-Belgowie” (czyli osoby, których rodzice również urodzili się w Belgii i mają belgijskie obywatelstwo) skurczyła się do dramatycznie niskiego poziomu. Stanowią oni zaledwie 10,5% populacji w tej grupie wiekowej. Zatem w typowej brukselskiej klasie szkolnej, na dziesięciu uczniów, tylko jeden jest rdzennym Belgiem bez tła migracyjnego.
Belgia podzielona demograficznie
Raport Statbel pokazuje również ogromne zróżnicowanie w skali całego kraju. Bruksela jest liderem zmian, ale inne regiony także ewoluują, choć wolniej.
- Flandria: Tutaj sytuacja wygląda inaczej. Ponad połowa dzieci (52,5%) to wciąż rdzenni Belgowie.
- Walonia: W tym regionie odsetek „Belgo-Belgów” wynosi niespełna 40%.
Mimo to średnia krajowa wyraźnie spada. W całej Belgii dzieci o „belgijskim pochodzeniu” stanowią już mniejszość (46,3%). Dlatego eksperci mówią o historycznym punkcie zwrotnym.
Marokańskie korzenie dominują
Skąd pochodzą nowi mieszkańcy stolicy Europy? Statystyki precyzyjnie wskazują główne kierunki migracji. Najliczniejszą grupę stanowią osoby z korzeniami marokańskimi.
Ponadto silnie reprezentowane są inne kraje afrykańskie oraz państwa Bliskiego Wschodu. W rezultacie struktura społeczna, kulturowa i religijna miasta ulega radykalnemu przeobrażeniu. Rodowici mieszkańcy, którzy kiedyś stanowili większość, stają się demograficzną mniejszością we własnej stolicy.
Te dane stawiają pytania o przyszłość integracji oraz tożsamość samej Belgii. Czy system edukacji i rynek pracy udźwigną tak dynamiczną zmianę? Tego dowiemy się w najbliższych latach.




