Strona główna / Francja / Kolejna strzelanina w Rennes.

Kolejna strzelanina w Rennes.

W sobotni wieczór, 3 maja 2025 roku, dzielnica Villejean w Rennes po raz kolejny stała się miejscem brutalnego aktu przemocy. Około godziny 19:20 przy ulicy Nivernais, niedaleko placu Kennedy, rozległy się strzały. Dwoje nastolatków, w wieku 16 i 17 lat, zostało rannych w wyniku ataku, który według policji był związany z wojną o kontrolę nad lokalnym handlem narkotykami. Trzech mężczyzn podejrzanych o dokonanie strzelaniny zostało zatrzymanych, ale dla mieszkańców Villejean to kolejny cios w ich poczucie bezpieczeństwa.

Co się stało?

Tego wieczoru trzech uzbrojonych mężczyzn wysiadło z samochodu, Peugeot 3008, i otworzyło ogień do grupy osób stojących przed jednym z budynków. Strzały padły w miejscu uznawanym za punkt sprzedaży narkotyków. 17-letni chłopak został ciężko ranny w udo i trafił do szpitala w stanie krytycznym, choć jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Druga ofiara, 16-latek, został postrzelony w kolano i jest w stanie stabilnym. Na miejscu znaleziono kilkanaście łusek, a śledczy potwierdzili, że użyto broni automatycznej, w tym karabinu typu Kałasznikow.

Policja szybko zareagowała, zatrzymując podejrzanych w pobliskim Saint-Grégoire. Dwaj z nich mają 21 lat, jeden 19, a tylko jeden pochodzi z Rennes. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie usiłowania zabójstwa w zorganizowanej grupie, stowarzyszenia przestępczego oraz stosowania przemocy. Na miejscu odnaleziono ślady kul na trzech zaparkowanych samochodach oraz w oknie pustego mieszkania, co pokazuje, jak blisko niebezpieczeństwa znaleźli się niewinni mieszkańcy.

Wojna o narkotyki w Villejean

Dzielnica Villejean od miesięcy zmaga się z eskalacją przemocy związanej z handlem narkotykami. Sobotnia strzelanina była już szóstą w tym rejonie od jesieni 2024 roku. Poprzedni incydent miał miejsce zaledwie 16 dni wcześniej, 17 kwietnia, kiedy to w restauracji Subway na placu Kennedy uzbrojony gang ostrzelał trzy osoby, raniąc je, a czwartą ofiarę potrącił samochód sprawców. Tamto wydarzenie, które miało miejsce w biały dzień, wstrząsnęło mieszkańcami, a nagranie ucieczki napastników obiegło media społecznościowe, ukazując bezwzględność przestępców.

Według miejscowych służb, Villejean stało się areną walk o kontrolę nad lukratywnymi punktami sprzedaży narkotyków. Frédéric Gallet, przedstawiciel związku zawodowego policji Alliance, podkreślił, że skala przemocy jest porażająca: „Użycie broni wojennej w biały dzień, przy dużej liczbie przechodniów, to katastrofa”. Dodał, że handlarze nie boją się ani policji, ani konsekwencji, co sprawia, że mieszkańcy czują się coraz bardziej bezradni.

Głos mieszkańców: strach i frustracja

Mieszkańcy Villejean są na granicy wytrzymałości. Wielu z nich unika wychodzenia z domów po zmroku, a niektórzy, jak Patrick, rozważają przeprowadzkę. „Usłyszałem serię strzałów, jakby z karabinu maszynowego. To już kolejny raz. Czujemy się otoczeni przez problemy” – opowiadał w rozmowie z mediami. Gaëlle, matka trójki dzieci, dodała: „Moje dzieci chodzą do szkoły tuż obok placu Kennedy. Boję się, że pewnego dnia staną się przypadkowymi ofiarami”.

Régine Kimokoli, radna i mieszkanka dzielnicy, która od lat angażuje się w działania na rzecz społeczności, zorganizowała w kwietniu pokojowy marsz po poprzedniej strzelaninie. „Nie możemy żyć w strachu. Chcemy, by nasze dzieci bawiły się w parku, a nie uciekały przed kulami” – mówiła podczas zgromadzenia. Mieszkańcy czują się opuszczeni przez władze, a obietnice większej liczby patroli policyjnych nie przynoszą trwałych zmian.

Reakcje władz i polityków

Burmistrzyni Rennes, Nathalie Appéré, która po kwietniowej strzelaninie odwiedziła Villejean, zapowiedziała tymczasowe wzmocnienie obecności policji, w tym zaangażowanie jednostki CRS 82. Jednak mieszkańcy i lokalni politycy domagają się bardziej zdecydowanych działań. Charles Compagnon, lider opozycji, wezwał do zwiększenia budżetu na policję miejską i instalację większej liczby kamer monitoringu. „Nie możemy pozwolić, by Rennes stało się miejscem, gdzie przemoc jest codziennością” – napisał na platformie X. Z kolei ekolodzy w liście otwartym do ministrów spraw wewnętrznych i sprawiedliwości zaapelowali o dodatkowe środki na walkę z przestępczością.

Czy jest nadzieja na zmianę?

Strzelaniny w Villejean to nie tylko problem lokalny, ale odzwierciedlenie szerszego wyzwania, z którym zmaga się wiele miast we Francji – rosnącej fali przestępczości związanej z narkotykami. Mieszkańcy, choć zmęczeni i przestraszeni, nie tracą nadziei na lepsze jutro. Inicjatywy takie jak pokojowe marsze czy apele lokalnych liderów pokazują, że społeczność chce walczyć o swoje bezpieczeństwo. Jednak bez zdecydowanych działań ze strony władz centralnych, w tym zwiększenia liczby funkcjonariuszy i inwestycji w programy społeczne, Villejean może pozostać symbolem straconych szans.

Dla wielu mieszkańców sobotnia strzelanina to kolejny dowód na to, że ich dzielnica potrzebuje pilnej pomocy. „Nie chcemy płakać nad śmiercią dziecka czy sąsiada” – mówi Gaëlle. Pytanie brzmi, czy głos mieszkańców zostanie wreszcie usłyszany, zanim dojdzie do kolejnej tragedii.

Powiadom
Powiadom o
guest

0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments