Zobacz najnowszy odcinek na naszym kanale YouTubePrawdziwa „Strefa gangsterów”: Mafia Kinahanów.Obejrzyj na YouTube →
W Niemczech trwa gorąca debata o tym, ilu uczniów z zagranicy może uczyć się w jednej klasie. Powód? W wielu szkołach — szczególnie w Dolnej Saksonii — niemieckie dzieci są już mniejszością, a w niektórych przypadkach wręcz zniknęły z klas.
Federalna minister edukacji, Karin Prien (CDU), zasugerowała niedawno, że być może trzeba będzie wprowadzić limit procentowy dla dzieci imigrantów w szkołach. Wspomniała o możliwym progu 30–40%. Tyle tylko, że rzeczywistość już dawno przebiła te liczby — i to z hukiem.
Szokujące dane z niemieckich szkół
Z oficjalnych informacji wynika, że w roku szkolnym 2022/2023 w czterech szkołach w Dolnej Saksonii ponad 90% uczniów pochodziło z rodzin imigranckich. Przykłady?
- Szkoła podstawowa Heiligenweg w Osnabrück – 97,9%
- Oberschule Ricklingen w Hanowerze – 97,4%
- Podstawówka Mühlenberg – 95,1%
- Gertrudenschule w Lohne – 90,7%
I to nie są wyjątki. W 31 szkołach udział dzieci z rodzin spoza Niemiec przekroczył 75%, a w aż 231 placówkach stanowili oni większość. A przypomnijmy – w całym landzie jest 2718 szkół.
Najmocniej w podstawówkach i szkołach zawodowych
Największe zmiany widać w szkołach podstawowych i tzw. Haupt- i Realschulen, czyli odpowiednikach naszych zawodówek i techników. W wielu z nich niemieckie dzieci stanowią już mniejszość. W gimnazjach (czyli odpowiedniku liceów) sytuacja wygląda nieco inaczej – tam uczniów z zagranicy jest znacznie mniej i rzadko przekraczają 35%.
Ale kto dokładnie liczy jako „dziecko imigranta”?
Tu zaczyna się bałagan. Nie ma jednej, precyzyjnej definicji. Niemieckie ministerstwo edukacji bierze pod uwagę takie czynniki jak:
- brak niemieckiego obywatelstwa,
- urodzenie za granicą,
- albo… używanie w domu innego języka niż niemiecki.
To oznacza, że nawet dzieci urodzone w Niemczech, które mówią po niemiecku, ale rozmawiają z rodzicami po arabsku czy turecku — również wpadają do tej statystyki.
Czy Niemcy jeszcze kontrolują swój system edukacji?
W 2024 roku już ponad 136 tysięcy uczniów bez niemieckiego obywatelstwa uczęszczało do szkół ogólnokształcących. To aż 15,5% wszystkich. A jeśli doliczyć dzieci z niemieckimi paszportami, ale z rodzin imigranckich, liczby rosną jeszcze bardziej.
Politycy biją na alarm, społeczeństwo się dzieli, a dzieciaki – niezależnie od pochodzenia – uczą się w systemie, który coraz trudniej ogarnąć. Czy pomysł limitów narodowościowych coś zmieni? Czy nie jest już za późno?




