Strona główna / Europa / Wigilia w Belgii zakończona atakiem nożownika.

Wigilia w Belgii zakończona atakiem nożownika.

Belgia: Atak na policjantów w Wigilię.

Świąteczny nastrój w „Wenecji Północy”, jak nazywana jest belgijska Brugia, prysł w ułamku sekundy. Tysiące turystów i mieszkańców przygotowywało się do wigilijnej kolacji, gdy w samym centrum miasta rozległy się strzały. Mężczyzna uzbrojony w nóż rzucił się na patrol policji, zmuszając funkcjonariuszy do użycia broni ostrej.

Do zdarzenia doszło we wtorkowe popołudnie na placu 't Zand, jednym z najbardziej zatłoczonych miejsc w Brugii. Właśnie tam spacerowały rodziny z dziećmi, ciesząc się świąteczną atmosferą. Jednak spokój przerwał nagły akt agresji, który mógł zakończyć się tragedią dla osób postronnych.

Atak na mundur. Policjant nie miał wyboru

Scenariusz wydarzeń był dynamiczny i przerażający. Według relacji świadków oraz komunikatów prokuratury, napastnik wyciągnął nóż i ruszył w stronę umundurowanych funkcjonariuszy. Zagrożenie było bezpośrednie.

Policjant zareagował błyskawicznie. Najpierw próbował powstrzymać agresora, lecz gdy to nie poskutkowało, oddał strzał. Kula trafiła napastnika, skutecznie go neutralizując. Mężczyzna w stanie ciężkim trafił do szpitala, gdzie mimo reanimacji zmarł.

Dlatego świadkowie podkreślają, że zdecydowana postawa policji prawdopodobnie zapobiegła masakrze. Gdyby nożownik wpadł w szał w tłumie cywilów, ofiar mogłoby być znacznie więcej.

Szybka diagnoza: „To nie terroryzm”

Zaledwie chwilę po zdarzeniu machina urzędnicza ruszyła z wyjaśnieniami. Władze błyskawicznie wydały uspokajający komunikat. Bowiem prokuratura niemal natychmiast oświadczyła, że zdarzenie nie miało podłoża terrorystycznego.

Jaki był powód ataku? Śledczy wskazują standardowo na „problemy psychiczne” sprawcy. Okazało się, że 36-letni mężczyzna był już wcześniej znany wymiarowi sprawiedliwości. Ponadto miał on leczyć się psychiatrycznie.

To tłumaczenie, które Europejczycy słyszą coraz częściej. W rezultacie każda kolejna napaść z użyciem noża jest szufladkowana jako „incydent medyczny”, a nie problem systemowy związany z bezpieczeństwem publicznym.

Strach zamiast statystyk

Dla rodzin uciekających w popłochu z placu 't Zand, etykietki nadawane przez prokuratorów nie mają jednak żadnego znaczenia. Atak nożem w miejscu publicznym zawsze oznacza chaos, panikę i realne zagrożenie życia.

Krytycy polityki bezpieczeństwa wskazują na niebezpieczny trend. Mianowicie, bagatelizowanie takich incydentów i sprowadzanie ich wyłącznie do chorób psychicznych sprawia, że przemoc staje się niepokojącą codziennością.

Mieszkańcy Brugii zadają sobie pytanie: czy wyjście na świąteczny spacer musi wiązać się z ryzykiem znalezienia się w centrum strzelaniny? Z kolei zaufanie do państwa, które ma gwarantować spokój na ulicach, topnieje wraz z każdym takim doniesieniem.

Tagi:
Powiadom
Powiadom o
guest

0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments