Strona główna / Francja / Narkotykowy baron działał pod nosem prezydenta Francji.

Narkotykowy baron działał pod nosem prezydenta Francji.

Baron narkotykowy Firat Cinko na tle Pałacu Elizejskiego w Paryżu.

Mówi się, że najciemniej jest pod latarnią. W przypadku tej historii to przysłowie sprawdza się co do metra. Wyobraźcie sobie jednego z największych handlarzy narkotyków we Francji, który zarządza międzynarodowym kartelem z luksusowego apartamentu w 8. dzielnicy Paryża.

Co w tym dziwnego? Dokładnie 200 metrów i 4 minuty spacerem. Taka odległość dzieliła jego mieszkanie od Pałacu Elizejskiego – siedziby Prezydenta Francji – oraz głównej kwatery Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, które rzekomo toczy bezwzględną wojnę z narkobiznesem.

Kim jest „sąsiad” prezydenta? 

Firat Cinko, 39 lat. To nazwisko, które francuska prokuratura wymienia jednym tchem obok największych baronów narkotykowych. Właśnie został skierowany do sądu przysięgłych (Cour d’assises spéciale) pod zarzutem kierowania zorganizowaną grupą przestępczą o zasięgu międzynarodowym. Grozi mu dożywocie.

Jego historia to gotowy scenariusz na film. Miał spokojne dzieciństwo i świetne wyniki w nauce, ale zamiast kariery w korporacji, wybrał inną ścieżkę. Stał się celem priorytetowym dla służb, trafiając na listę 30 najgroźniejszych handlarzy we Francji.

Logistyka na skalę światową 

Cinko nie zajmował się drobnicą. Śledczy odkryli potężną sieć logistyczną obejmującą Wenezuelę, Martynikę, Hawr i Paryż. Narkotyki płynęły drogą morską i lotniczą.

  • W samym tylko lecie 2020 roku służby przejęły w porcie w Hawrze kontener z Martyniki, w którym ukryto 600 kg czystej kokainy.
  • To jednak nie zatrzymało biznesu. Kolejny transport – prawie 400 kg – został zamówiony, gdy Cinko siedział już w więzieniu.

Biuro w celi

 To najbardziej szokujący wątek tej sprawy. Aresztowanie wcale nie zakończyło jego działalności. Według ustaleń śledczych, Cinko z powodzeniem zarządzał swoim imperium z celi w więzieniu w Meaux.

Jak to możliwe? Tutaj wchodzimy w bagno korupcji. W sprawę zamieszane są 22 inne osoby, w tym skorumpowana urzędniczka sądowa z więzienia w Meaux oraz… policjant z biura antynarkotykowego (OFAST). To pokazuje, jak głęboko macki kartelu wniknęły w struktury państwa.

Linia obrony: „Byłem wtyczką” 

Firat Cinko przyjmuje ciekawą linię obrony. Nie zaprzecza, że uczestniczył w przemycie, ale twierdzi, że nie był szefem, a jedynie logistykiem i… policyjnym informatorem. Przekonuje, że brał udział w transakcjach, aby wystawiać innych przestępców policji.

Prokuratura przyznaje: tak, był zarejestrowanym informatorem, ale tylko do 2017 roku. Później, według sędziów, „przeszedł na swoje”, budując potężną strukturę i dysponując gigantycznym zapleczem finansowym.

Proces zapowiada się na jedno z najważniejszych wydarzeń w francuskim wymiarze sprawiedliwości w tym roku. 200 metrów od Pałacu Prezydenckiego kwitł biznes, który zalewał Europę tonami kokainy.

Fakty w pigułce:

  • Lokalizacja: Szef gangu mieszkał 200 metrów od siedziby prezydenta Francji.
  • Oskarżony: Firat Cinko, 39 lat, jeden z 30 najgroźniejszych przestępców.
  • Zarzuty: Kierowanie międzynarodowym przemytem kokainy z Wenezueli i Karaibów.
  • Skala: Przejęto transporty liczące 600 kg oraz 400 kg czystej kokainy.
  • Korupcja: W sprawę zamieszana jest pracownica więzienia oraz policjant.
  • Bezczelność: Cinko sterował kartelem nawet po aresztowaniu, prosto z celi.

Źródło: https://www.leparisien.fr/paris-75/un-baron-operait-lun-des-plus-gros-trafics-de-cocaine-de-france-a-4-minutes-a-pied-de-lelysee-09-02-2026-WEUWTW5DXFBEXEHQ6GOM7Y3XXI.php

Tagi:
Powiadom
Powiadom o
guest

0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments