Strona główna / Niemcy / Trzeci skok na bank w Niemczech w ciągu tygodnia!

Trzeci skok na bank w Niemczech w ciągu tygodnia!

Policyjna taśma zabezpieczająca wejście do oddziału Sparkasse w Halle, gdzie trwa plaga napadów na banki w Niemczech.

Sytuacja za naszą zachodnią granicą wymyka się spod kontroli. To już oficjalne: mamy do czynienia z prawdziwą plagą napadów na banki w Niemczech. Ledwo zdążyłem opisać Wam zuchwałą kradzież złota w Bonn, a już muszę informować o kolejnym ciosie. Tym razem złodzieje posunęli się jeszcze dalej, uderzając w biały dzień. Poczucie bezpieczeństwa klientów niemieckich kas oszczędnościowych właśnie legło w gruzach.

Halle: Zuchwały atak w samo południe

Najnowsze zdarzenie w Halle (Westfalia), niedaleko Bielefeld, to zupełnie nowy poziom ryzyka. Do tej pory sprawcy działali głównie pod osłoną nocy. Jednak tym razem było inaczej. Włamanie do oddziału Sparkasse miało miejsce we wtorek, w samo południe, gdy placówka była normalnie otwarta.

Jak to możliwe? To zagadka, która spędza sen z powiek śledczym. Nie wiadomo jeszcze, jak złodzieje dostali się do strefy skrytek. Co więcej, sforsowali oni cztery z nich, podczas gdy w budynku byli pracownicy i klienci. Dlatego ten atak „pod nosem” ochrony jest tak wstrząsający. Policja dopiero szacuje straty i kontaktuje się z poszkodowanymi.

Kronika upadku bezpieczeństwa

Dzisiejszy dzień to smutna kronika upadku bezpieczeństwa niemieckich banków. Przypomnijmy, że zaledwie kilka godzin temu pisałem o Bonn. Tam ze strzeżonego skarbca „wyparowało” 20 kg czystego złota o wartości 2,2 mln euro. Jeśli interesują Cię szczegóły tamtej sprawy, przeczytaj mój poprzedni wpis o kradzieży złota w Bonn . W tamtym przypadku nie użyto siły, a trop prowadzi do wewnątrz. Podejrzanym jest pracownik banku.

Dramat klientów w Gelsenkirchen

Najbardziej przerażający jest jednak przypadek z Gelsenkirchen, nazywany „skokiem stulecia„. Tam ofiarą padło ponad 3000 skrytek. Oficjalnie mówi się o 30 milionach euro strat, ale ta kwota jest prawdopodobnie drastycznie zaniżona.

Dlaczego? Ponieważ banki często podają sumę wynikającą z limitów podstawowego ubezpieczenia (np. 10 tys. euro na skrytkę). Jeśli ktoś trzymał tam dorobek życia warty znacznie więcej, ta nadwyżka „nie istnieje” w oficjalnych statystykach. O tym problemie alarmują też niemieckie media . Prawdziwy dramat klientów może być więc wielokrotnie większy, niż podają media.

Trzy miasta, trzy różne metody, ale skutek jest ten sam. Klienci tracą majątki, a policja wydaje się bezradna wobec tej fali przestępczości.

Fakty w pigułce: Czarny tydzień niemieckich banków

  • Halle (Westfalia): Włamanie w biały dzień, w godzinach otwarcia banku. Okradziono 4 skrytki mimo obecności klientów i personelu.
  • Bonn: Kradzież wewnętrzna. Pracownik banku podejrzany o wyniesienie 20 kg złota wartego 2,2 mln euro.
  • Gelsenkirchen: Skok stulecia. Opróżniono ponad 3000 skrytek. Oficjalne straty to 30 mln euro, ale realne mogą być wielokrotnie wyższe z powodu niskich limitów ubezpieczeń.
Powiadom
Powiadom o
guest

0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments