Strona główna / Finlandia / Śledził ją nocą do domu, wszedł przez szparę w drzwiach i zgwałcił. Sąd apelacyjny: to nie było „szczególnie dotkliwe”.

Śledził ją nocą do domu, wszedł przez szparę w drzwiach i zgwałcił. Sąd apelacyjny: to nie było „szczególnie dotkliwe”.

Przestraszona kobieta wracająca do domu po zmroku

Wracała sama do domu. Wiedziała, że ktoś za nią idzie. Prosiła, żeby odszedł. Skończyło się gwałtem we własnym mieszkaniu

Wyobraź sobie: noc, pusta ulica, ty sama, a za tobą krok w krok – obcy mężczyzna. Mówisz mu, żeby odszedł. Raz, drugi, trzeci. Nie odchodzi. Docierasz do swojego budynku – wchodzisz, zamykasz drzwi. Myślisz, że jesteś bezpieczna.

Nie jesteś.

To nie jest scenariusz horroru. To prawdziwa historia kobiety z fińskiego Hämeenlinna z maja 2023 roku. I to, co orzekł w tej sprawie sąd apelacyjny w Turku, sprawia, że wielu ludzi zadaje sobie pytanie: po czyjej stronie stoi prawo?


Śledził ją przez całe miasto. Ona wiedziała. I mówiła mu wprost

Kobieta wracała sama do domu późnym wieczorem. Zauważyła, że ktoś za nią chodzi. Nie zignorowała tego uczucia – zadzwoniła do przyjaciółki i rozmawiała z nią przez telefon, opisując sytuację na bieżąco.

Przez całą drogę powrotną prosiła mężczyznę, by ją zostawił w spokoju. Przyjaciółka, która słyszała wszystko przez słuchawkę, zeznała później w sądzie: kobieta wielokrotnie, wyraźnie, prosiła mężczyznę, żeby odszedł. On nie odszedł.

Kobieta dotarła do swojego mieszkania. Weszła do środka. I właśnie wtedy mężczyzna wcisnął się przez uchyloną szparę w drzwiach.

Połączenie telefoniczne z przyjaciółką urwało się kilka chwil przed gwałtem – mężczyzna wyłączył linię po wtargnięciu do mieszkania. Kiedy skończył, powiedział „hej” i wyszedł. Kobieta natychmiast zadzwoniła do tej samej przyjaciółki.


Wersja sprawcy: ona chciała. Sąd: nieprawda

Munir Suleyman Weyrah, który miał wówczas 26 lat, nie przyznał się do winy. Twierdził, że między nim a kobietą doszło do dobrowolnego kontaktu seksualnego. Miał nawet utrzymywać, że całowali się na podwórzu i w klatce schodowej.

Sąd nie dał temu wiary – i miał po temu twarde podstawy. Zeznania przyjaciółki, która słyszała całą rozmowę telefoniczną i wyraźne prośby kobiety o to, by mężczyzna odszedł, całkowicie obalały wersję Weyraха. Sąd I instancji – Sąd Rejonowy w Kanta-Häme – uznał go winnym gwałtu kwalifikowanego, popełnionego we własnym domu ofiary, i skazał na 3 lata i 2 miesiące bezwzględnego więzienia. Zasądził też 8 800 euro odszkodowania dla ofiary.

Sprawiedliwość? Nie całkiem.


Sąd apelacyjny zmienił kwalifikację. I właśnie tu zaczyna się kontrowersja

Weyrah odwołał się od wyroku do Sądu Apelacyjnego w Turku. Chciał łagodniejszej kwalifikacji i kary w zawieszeniu. Odwołanie częściowo uwzględniono.

Sąd apelacyjny stwierdził, że czyn nie spełnia znamion gwałtu kwalifikowanego – nie wyrządził bowiem kobiecie „szczególnie dotkliwego” cierpienia fizycznego ani psychicznego. W konsekwencji zmienił kwalifikację na gwałt w typie podstawowym i obniżył wyrok do 2 lat i 10 miesięcy więzienia. Kara pozostaje bezwzględna – Weyrah nie wyjdzie na wolność – ale sam tok rozumowania sądu spotkał się z falą krytyki.

Bo jak zdefiniować „szczególnie dotkliwe” cierpienie? Czy gwałt we własnym domu, do którego sprawca wtargnął przez szparę w drzwiach, po tym jak ofiara wielokrotnie prosiła go o odejście – to nie jest szczególnie dotkliwe naruszenie bezpieczeństwa i intymności? Finowie zadają sobie to pytanie.


Dom jako ostatnie miejsce, w którym powinna czuć się bezpieczna

Pierwotny wyrok sądu rejonowego był oparty na jasnym argumencie: do gwałtu doszło w mieszkaniu ofiary – miejscu, w którym ma ona bezwzględne prawo do prywatności i bezpieczeństwa. Wtargnięcie do cudzego domu i popełnienie gwałtu w tym miejscu miało stanowić właśnie kwalifikujące znamię czynu.

Sąd apelacyjny ocenił to inaczej. I właśnie ta rozbieżność między instancjami wywołuje szerszą dyskusję o tym, jak fińskie prawo definiuje powagę przestępstw seksualnych i jakie standardy ochrony gwarantuje ofiarom.


Sprawca wciąż za kratami. Ale pytania pozostają

Weyrah, który ma teraz 29 lat, pozostaje w więzieniu – wyrok jest bezwzględny i nie zmienił się na warunkowy. To ważne. Ale cień tej sprawy jest długi.

Kobieta, która wracała nocą do domu, zrobiła wszystko, co powinna: była czujna, powiadomiła znajomą, prosiła mężczyznę, żeby odszedł. Mimo to znalazła się w sytuacji, w której była całkowicie bezbronna. I mimo że jej oprawca trafił za kratki – sąd apelacyjny uznał, że nie cierpiała „wystarczająco szczególnie”.

Dla wielu kobiet w Finlandii to zdanie brzmi jak policzek.

Źródło :https://www.iltalehti.fi/kotimaa/a/3414a478-f1b1-4549-aa42-8518e347a4f0

Powiadom
Powiadom o
guest

0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany