Strona główna / Holandia / Holenderski Houdini – jak gangster uciekł przez okno i od pół roku nikt go nie widział.

Holenderski Houdini – jak gangster uciekł przez okno i od pół roku nikt go nie widział.

Holenderski Houdini – jak gangster uciekł przez okno i od pół roku nikt go nie widział.

Wyobraź sobie: siedzisz w więzieniu w Austrii, odsiadujesz swoje, a tu nagle wpadasz na pomysł, żeby wyjść… przez okno. I to nie byle jakie, bo okno bez krat, w części budynku uznanej za zabytkową. Brzmi jak dowcip? A jednak – dokładnie tak uciekł 29-letni Holender chorwackiego pochodzenia, uznawany za lidera gangu zajmującego się ramkrakami.

Co to są ramkraki?

Ramkrak to forma włamania, która w ostatnich latach zrobiła się popularna w Europie, zwłaszcza w Holandii i Austrii. Polega na tym, że złodziej uderza w drzwi lub witrynę sklepu pojazdem – najczęściej samochodem. Po takim uderzeniu grupa rabusiów wchodzi do środka i kradnie wszystko, co da się szybko wynieść: gotówkę z kas, biżuterię, alkohol, elektronika – w zależności od celu napadu. Innymi słowy, ramkrak to połączenie „napadu na sklep” z mini-katastrofą motoryzacyjną. Całość trwa zwykle kilka minut, ale straty są ogromne, a sceny wyglądają jak z filmu akcji.

Jak do tego doszło w więzieniu?

Nasz bohater odbywał karę w więzieniu w Wiener Neustadt. Kilka dni przed ucieczką poprosił o przeniesienie do innej części zakładu – akurat tej z pięknymi, zabytkowymi oknami… bez krat. Władze więzienia chyba nie widziały w tym nic podejrzanego. No bo przecież kto normalny chciałby przez takie okno uciec, prawda?

10 lutego, o ósmej rano, facet zrobił sobie trening w siłowni więziennej. Zamiast pompować bicepsa, zajął się… stalową linką i prześcieradłami. Wyważył okno i elegancko zjechał na dół jak bohater filmu akcji. I tyle go widziano.

Pół roku później – cisza jak makiem zasiał

Od tego czasu minęło już ponad pół roku, a ślad po nim zaginął. Co więcej, niedługo po jego ucieczce w tej samej okolicy miał miejsce kolejny ramkraak na jubilerze. Przypadek? A może nasz bohater nie potrafi trzymać się z dala od swojego „fachu”?

Co w tym wszystkim najbardziej absurdalne?

  1. Zabytkowe okna ważniejsze niż bezpieczeństwo – bo kraty psują estetykę, a więzienie to przecież nie galeria sztuki, tylko… a nie, czekaj.
  2. Perfekcyjny timing – facet prosi o przeniesienie i dostaje dokładnie to, czego potrzebuje, żeby czmychnąć.
  3. Totalny ghosting – od lutego zero wieści. Może siedzi na plaży, a może trenuje do kolejnych skoków.

Morał z tej historii

Holenderski Houdini pokazał, że nie trzeba tuneli, śmigłowców ani mafijnej akcji. Wystarczy okno bez krat, trochę siły i kreatywności. A reszta to już tylko kwestia czasu – albo raczej… jego braku.

Powiadom
Powiadom o
guest

0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments