Przejdź do treści
Czwartek, 5 listopada 2026 Polska · Europa · Świat

Śledził ją nocą do domu, wszedł przez szparę w drzwiach i zgwałcił. Sąd apelacyjny: to nie było „szczególnie dotkliwe”.

Mężczyzna śledził kobietę nocą, wtargnął do jej mieszkania i zgwałcił. Sąd apelacyjny w Turku obniżył wyrok, bo cierpienie nie było „szczególnie dotkliwe".

23.06.2026, 10:53 · 4 min czytania
Przestraszona kobieta wracająca do domu po zmroku
Przestraszona kobieta wracająca do domu po zmroku
Zobacz najnowszy odcinek na naszym kanale YouTubeGANG RÓŻOWYCH PANTER w Warszawie?Obejrzyj na YouTube →

Wracała sama do domu. Wiedziała, że ktoś za nią idzie. Prosiła, żeby odszedł. Skończyło się gwałtem we własnym mieszkaniu

Wyobraź sobie: noc, pusta ulica, ty sama, a za tobą krok w krok – obcy mężczyzna. Mówisz mu, żeby odszedł. Raz, drugi, trzeci. Nie odchodzi. Docierasz do swojego budynku – wchodzisz, zamykasz drzwi. Myślisz, że jesteś bezpieczna.

Nie jesteś.

To nie jest scenariusz horroru. To prawdziwa historia kobiety z fińskiego Hämeenlinna z maja 2023 roku. I to, co orzekł w tej sprawie sąd apelacyjny w Turku, sprawia, że wielu ludzi zadaje sobie pytanie: po czyjej stronie stoi prawo?


Śledził ją przez całe miasto. Ona wiedziała. I mówiła mu wprost

Kobieta wracała sama do domu późnym wieczorem. Zauważyła, że ktoś za nią chodzi. Nie zignorowała tego uczucia – zadzwoniła do przyjaciółki i rozmawiała z nią przez telefon, opisując sytuację na bieżąco.

Przez całą drogę powrotną prosiła mężczyznę, by ją zostawił w spokoju. Przyjaciółka, która słyszała wszystko przez słuchawkę, zeznała później w sądzie: kobieta wielokrotnie, wyraźnie, prosiła mężczyznę, żeby odszedł. On nie odszedł.

Kobieta dotarła do swojego mieszkania. Weszła do środka. I właśnie wtedy mężczyzna wcisnął się przez uchyloną szparę w drzwiach.

Połączenie telefoniczne z przyjaciółką urwało się kilka chwil przed gwałtem – mężczyzna wyłączył linię po wtargnięciu do mieszkania. Kiedy skończył, powiedział „hej” i wyszedł. Kobieta natychmiast zadzwoniła do tej samej przyjaciółki.


Wersja sprawcy: ona chciała. Sąd: nieprawda

Munir Suleyman Weyrah, który miał wówczas 26 lat, nie przyznał się do winy. Twierdził, że między nim a kobietą doszło do dobrowolnego kontaktu seksualnego. Miał nawet utrzymywać, że całowali się na podwórzu i w klatce schodowej.

Sąd nie dał temu wiary – i miał po temu twarde podstawy. Zeznania przyjaciółki, która słyszała całą rozmowę telefoniczną i wyraźne prośby kobiety o to, by mężczyzna odszedł, całkowicie obalały wersję Weyraха. Sąd I instancji – Sąd Rejonowy w Kanta-Häme – uznał go winnym gwałtu kwalifikowanego, popełnionego we własnym domu ofiary, i skazał na 3 lata i 2 miesiące bezwzględnego więzienia. Zasądził też 8 800 euro odszkodowania dla ofiary.

Sprawiedliwość? Nie całkiem.


Sąd apelacyjny zmienił kwalifikację. I właśnie tu zaczyna się kontrowersja

Weyrah odwołał się od wyroku do Sądu Apelacyjnego w Turku. Chciał łagodniejszej kwalifikacji i kary w zawieszeniu. Odwołanie częściowo uwzględniono.

Sąd apelacyjny stwierdził, że czyn nie spełnia znamion gwałtu kwalifikowanego – nie wyrządził bowiem kobiecie „szczególnie dotkliwego” cierpienia fizycznego ani psychicznego. W konsekwencji zmienił kwalifikację na gwałt w typie podstawowym i obniżył wyrok do 2 lat i 10 miesięcy więzienia. Kara pozostaje bezwzględna – Weyrah nie wyjdzie na wolność – ale sam tok rozumowania sądu spotkał się z falą krytyki.

Bo jak zdefiniować „szczególnie dotkliwe” cierpienie? Czy gwałt we własnym domu, do którego sprawca wtargnął przez szparę w drzwiach, po tym jak ofiara wielokrotnie prosiła go o odejście – to nie jest szczególnie dotkliwe naruszenie bezpieczeństwa i intymności? Finowie zadają sobie to pytanie.


Dom jako ostatnie miejsce, w którym powinna czuć się bezpieczna

Pierwotny wyrok sądu rejonowego był oparty na jasnym argumencie: do gwałtu doszło w mieszkaniu ofiary – miejscu, w którym ma ona bezwzględne prawo do prywatności i bezpieczeństwa. Wtargnięcie do cudzego domu i popełnienie gwałtu w tym miejscu miało stanowić właśnie kwalifikujące znamię czynu.

Sąd apelacyjny ocenił to inaczej. I właśnie ta rozbieżność między instancjami wywołuje szerszą dyskusję o tym, jak fińskie prawo definiuje powagę przestępstw seksualnych i jakie standardy ochrony gwarantuje ofiarom.


Sprawca wciąż za kratami. Ale pytania pozostają

Weyrah, który ma teraz 29 lat, pozostaje w więzieniu – wyrok jest bezwzględny i nie zmienił się na warunkowy. To ważne. Ale cień tej sprawy jest długi.

Kobieta, która wracała nocą do domu, zrobiła wszystko, co powinna: była czujna, powiadomiła znajomą, prosiła mężczyznę, żeby odszedł. Mimo to znalazła się w sytuacji, w której była całkowicie bezbronna. I mimo że jej oprawca trafił za kratki – sąd apelacyjny uznał, że nie cierpiała „wystarczająco szczególnie”.

Dla wielu kobiet w Finlandii to zdanie brzmi jak policzek.

Źródło :https://www.iltalehti.fi/kotimaa/a/3414a478-f1b1-4549-aa42-8518e347a4f0

Sklep Dziki Zachód
Obserwuj nas w Google NewsNajnowsze sprawy od razu w Twoich Wiadomościach Google.Obserwuj
Zauważyłeś błąd lub nieścisłość w tekście?
WESPRZYJ NASDoczytałeś do końca? Pomóż nam robić więcej takich tekstów. Wesprzyj
Chcesz wiedzieć, co dalej w tej sprawie?Nowe informacje wrzucamy najpierw na Telegram. Dołącz do kanału

Powiązane artykuły

Więcej: Finlandia →

Wiadomości z innych krajów

Powiadom
Powiadom o
guest

0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany