Przejdź do treści
Piątek, 6 listopada 2026 Polska · Europa · Świat

Co Unia Europejska chce ograniczyć lub zakazać dla „dobra klimatu”?

9.07.2025, 10:26 · 3 min czytania
Zobacz najnowszy odcinek na naszym kanale YouTubeGANG RÓŻOWYCH PANTER w Warszawie?Obejrzyj na YouTube →

Unia Europejska chce do 2040 roku niemal całkowicie wyeliminować emisje gazów cieplarnianych. Ale za tym celem stoją konkretne zakazy i nowe obowiązki, które według niemieckiego przemysłu mogą uderzyć w gospodarkę jak młot. Czy Europa właśnie pakuje się w zieloną utopię, z której nie będzie wyjścia?

Nowe klimatyczne super-cel UE: 90% mniej CO₂ do 2040

Komisja Europejska ogłosiła nowy, wiążący cel redukcji emisji – aż 90% mniej gazów cieplarnianych do 2040 r.względem poziomu z 1990 roku. To kolejny krok po wcześniej przyjętych progach: 55% redukcji do 2030 r. i neutralności klimatycznej do 2050 r.

Ale tym razem za ambitnym celem kryje się szczegółowy plan zmian w przemyśle, energetyce i transporcie – i właśnie te zmiany wywołują największy opór.

Co Unia chce zakazać lub ograniczyć?

Oto najważniejsze elementy polityki klimatycznej powiązanej z celem 2040:

Koniec silników spalinowych

  • Do 2035 r. w całej UE ma zostać zakazana sprzedaż nowych aut spalinowych.
  • Producenci muszą przestawić się w 100% na auta elektryczne lub wodorowe.

Podatek węglowy na wszystko

  • Rozszerzenie ETS (systemu handlu emisjami CO₂) na kolejne branże, m.in. transport drogowy i budownictwo.
  • Firmy i gospodarstwa domowe będą płacić za każdy kilogram emitowanego CO₂.

Obowiązkowe odejście od gazu i węgla

  • Ograniczenie stosowania gazu ziemnego w ogrzewaniu – także w nowych domach.
  • Zakaz instalowania pieców gazowych planowany w niektórych krajach członkowskich już od 2026 r.

Opłaty na granicy za „brudny” import

  • UE wprowadza tzw. CBAM (Carbon Border Adjustment Mechanism), czyli cło klimatyczne na towary z krajów, które nie spełniają unijnych norm emisji.

 Nowe obowiązki pochłaniania emisji

  • Państwa członkowskie będą musiały sadzić lasy, inwestować w technologie pochłaniania CO₂ i udowadniać faktyczne „ujemne emisje”.

Przemysł niemiecki mówi jasno: „To się nie spina”

Dla niemieckiej gospodarki – opartej na motoryzacji, przemyśle chemicznym i energetyce – te regulacje to polityczna mina.

Hildegard Müller, prezeska Związku Przemysłu Motoryzacyjnego (VDA):

„Nie widać dziś, jak osiągnąć 90% redukcji. Auta elektryczne nie są jeszcze wystarczająco rozwinięte. Zielona energia – za droga. Sieć – niewydolna.”

Achim Dercks z DIHK ostrzega:

„To doprowadzi do ucieczki przemysłu z Europy i trwałego osłabienia naszego wzrostu.”

Takie same głosy płyną z sektora chemicznego, hutniczego, a nawet z firm zajmujących się ciepłownictwem. Wiele z nich po prostu nie ma jeszcze technologii, które pozwolą osiągnąć narzucone limity.

Zielona rewolucja czy samobójstwo gospodarcze?

Zwłaszcza w Niemczech, które już dziś cierpią z powodu wysokich kosztów energii i biurokracji klimatycznej, nowe cele traktowane są jak ideologiczna ofensywa.

Ale Bruksela nie zamierza się cofać. Ursula von der Leyen podkreśla:

„Nie mamy planety B. Musimy działać teraz.”

Co dalej?

Czy Polska będzie musiała wdrożyć te same zakazy? Czy czekają nas wyższe rachunki, ograniczenia w ogrzewaniu i przymus przesiadki do elektryków?

Sklep Dziki Zachód
Obserwuj nas w Google NewsNajnowsze sprawy od razu w Twoich Wiadomościach Google.Obserwuj
Zauważyłeś błąd lub nieścisłość w tekście?
WESPRZYJ NASDoczytałeś do końca? Pomóż nam robić więcej takich tekstów. Wesprzyj
Chcesz wiedzieć, co dalej w tej sprawie?Nowe informacje wrzucamy najpierw na Telegram. Dołącz do kanału

Powiązane artykuły

Więcej: Europa →

Wiadomości z innych krajów

Powiadom
Powiadom o
guest

0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany